środa, grudnia 06, 2006

Nju kots on de blok

Miałem spać. Ale jak spać, skoro są nowi lokatorzy. Gonię, klepię i inne takie. Koty są fajne, no mówię Wam.

Ale fajniejsza jest moja dziewczyna z osiedla. Już umiem się całow
ać. To znaczy chyba umiem, bo to się robi tak: przykładam dłoń do buzi,potem odsuwam i robię "muaaa". To chyba całowanie. A no i jeszcze jak Ma-ma (już umiem też) i Ta-Ta (nie mylić z t'a-t'a*) wychodzą rano to macham. Jak się cieszą. Normalnie czad. Przedtem to nawet kawę pijemy. Miodu nie lubię, bo jakoś mnie trzącha. Kawa - mniam-mniam-mniam. Po kawie obowiązkowo baja - czyli Pingu. Niezłe siupy.
Dziś Mikołajki. Ta-ta obiecał, że dostanę wkrętarkę, śrubokręt i miarkę. Na razie mam zastępcze zabawki z kanciapy. Kanciapa to dziwne słowo, ale tam jest t'a-t'a. Lubię robić tam "uuuu", bo jest pogłos. Stamtąd też biorę różne takie-tam. Ostatnio dostałem telefon, ale dziwny bo wyglądał jakoś inaczej. Ta-ta mówi na to "kalkulator", ale mi wygląda na telefon. Ta-ta się nie zna. Jest konserwatywny, bo ciągle w lapach elektronowych robi, to jak się ma znać na nowych technologiach, hę?

Najbardziej lubię wkrętarkę, bo bzyczy, jak się naciśnie.
















Śrubokręt nie bzyczy, ale też jest fajny, można go wkładać w otwory.















Z innych przyjaciół na koniec
przedstawiam Wam aa-aa. Należy do gatunku sysaków i mieszka w szafie. Tu moje z nim zdjęcie.
On normalnie jest cichy, ale rano się bawimy. Jak się ogon wetknie w ścianę i przydusi do podłogi nogą, to wtedy wyje i sysa. Najbardziej mnie bawi, jak mu z tyłu wiatry idą. No niezła jazda.
Jutro opowiem o "hadzia". A tymczasem powyję sobie trochę w łózeczku, żeby wiedzieli, że jestem.

________________________________
* t'a-t'a - to kolejny przyjaciel, czyli pralka.