Dzisiejsze łowy są marne. Tylko jedno ujęcie. Perła
Mam kolejny dowód na to, że im człowiek starszy, tym mniej rozumie. Weźmy dla przykładu Tatoolara. Chodzimy czasem na spacery, raczej rzadko. Rzadko nie znaczy wolno. Oj, Tatoolar to umie prowadzić wózek! Ciekawe, czy ma dokument uprawniający do jazdy po wertepach na tylnych kołach? Czasem w zakrętach jeździ na kołach bocznych. Nie wiem, czy to są lewe czy prawe, bo nie odróżniam, więc nie pytajcie. Raz te po stronie ryby, a kiedy indziej po przeciwnej. Ciotka Parurina mi dała rybę, więc ona pewnie wie, która strona jest która. Jeśli nie wie, to moja hipoteza z początku jest tym bardziej prawdziwa. Do rzeczy. Tatoolar nie do końca kuma.Na tych spacerach to czasem widać nad nami takie migające coś ze skrzydłami, co się porusza w kierunku lotniska. Przecież nie mogę wiedzieć, że to się nazywa samolot, bo niby skąd. A skoro miga światełkami, rusza się i widać na górze to jakie to jest? To jest fajne! A fajne to znaczy "a-bua-bua". No jak ja mówie "a-bua-bua", to wszyscy mi pokazują samolot. Lampa też jest "a-bua-bua", a ci znowu - samolot. No, bez sensu. A jak powiem "a-bua-bua-bua-bua" to mają takie śmieszne miny. No, nie kumają ewidentnie. A w ogóle, to leciałem samolotem już, ale nie wiem, czy było "a-bua-bua". W ogóle nie zauważyłem. No a w tej Bawarii to mają dobre kiełbaski i piwo, ale mi nie dają. Nie wiem, czemu. Mówili, że tam można dostać dobre piwo. Skoro dobre, to ja też powinienem pić, nie? Nie nadążam. Mamoolar też nie nadąża. Zaraz powiem, zaraz. Próby trwały już od jakiegoś czasu. Czego? No jak to czego??? Chodzenia, no. Próbowałem, próbowałem. I dziś uciekłem, he he he. Na dwóch nogach się szybciej biega niż na czterech. Myślałem, że jak ucieknę od Mamoolara, to będzie płakać. No i się nie udało - śmiała się i zamiast mnie gonić zadzwoniła do Tatoolara. Nic z tego nie rozumiem. Chyba się starzeję.
Wasz Tituk
Grusse dich aus Bayern.
Osiem miesięcy mi minęło. To już szmat czasu. Mogę chyba powiedzieć, że staję się entuzjastą utworów, które do kanonów sztuki przez wielu nie są zaliczane. Lubię się ba(wi)ć. W wyciągnięte łapki. Jakaś Siła* mnie trzyma i pcha w kierunku Strasznego**, który wyciąga do mnie te niby-łapki. No i wtedy się boję. A jak się boję, to się śmieję. Lubię horrory?! Mama coś mówiła, że jest to związane z niewielką odległością między ośrodkiem bania i śmiacia w mózgu. Mam małą głowę, to muszą być blisko, nie? Zresztą nie wiem, bo jak patrzę w lustro, to nie wiem, czy ja to ja. Bo niby skąd? Tatoolar mówił: "To ty!", ale jak mu wierzyć, jeśli ja mu coś mówię, a on nie łapie, o co mi chodzi? Odbiegłem od meritum (Skąd ja znam takie słowa? Chyba Tatoolar ciągle tak mówi... Tylko czy on wie, co mówi?). Lubię banie***. A banie to horrory. W horrorach występują róóóóżne stwory. Mamoolar i Tatoolar to mają nawet swoje ulubione. Ostatnio zauważyłem, że też lubią się bać, bo się śmieją. Najbardziej to boją się takiego małego stworka. Wyhodowałem go. Uwierzycie, że "stwora do horrora" można na kaszce ryżowej wyhodować? Ten stwór to mi w buzi urósł. Prawie jak pasażer na Nostromo. Jak robię buzią: "kłap", to rodzice się boją. Twardy ten stwór i podobno też często w horrorach jest. Się jakoś nazywa... ząbi. Mam jeden, ale rodzice mówią, że będą kolejne. Hodowanie nie było proste i krew też się lała. Ale w horrorach musi być krew, nie? Jestem dumnym posiadaczem mojego pierwszego Ząbi.
_______________
* Chodzi o siłę nośną równoważącą siłę przyciągania ziemskiego, rozwijaną przez mięśnie dowolnego członka rodziny.
** Zapewne chodzi o innego członka rodziny.
*** Nie chodzi o "banię" czyli stan zmienionej świadomości.
Przypomniałem sobie, jak popatrzyłem na zdjęcia. Ale, ale... Narpiew... hm, chyba mówi się najpierw. A jak się tak zastanowić głębiej, to "najpierw" dziwnie brzmi, nie? Znów inny temat, a to przez Tatoolara. Miał iść w sobotę na japoński. No to mu przypominałem całą noc, że ma iść. No ze dwadzieścia razy wrzeszczałem między 22 a 7 rano. I co? Z A S P A Ł ! ! ! No to po co ja sobie gardło zdzieram? Mogłem spać. Za tydzień nic nie powiem. Zemsta będzie słodka jak suszone śliwki ze słoiczka.

Do tematu: dostałem do łapek to, co było zwykle poza ich zasięgiem. Znaczy babcię. Mało! Dwie babcie! Tylko dziwne, że obie wyglądają tak samo. Są srebrne i mają takie gumowe wypustki. Jak się do nich mówi, to one odpowiadają. Ale jakiś dziwny język używają, bo nie łapie, o czym dokładnie mowa. A jak nie rozumiem, to staram się rozładować. Po lewej widać jak się dogaduje z BJ*. Mama mi pomaga, bo babcia mi się nie mieści w łapce.
Potem z BM** rozmawiałem. Jak przebiegała rozmowa - no chyba widać. Tatoolar robił błyski, a Mamoolar pomagała i tłumaczyła. Ale gdzie teraz jest Mamoolar? Tatoolar mówił, że to ważna sprawa. Coś z klimatyzacją związane. I chyba z internetem. i-went*** na to mówią. Ja nie wiem, jak się to pisze. A Mamoolara nie ma teraz, to śpię na jej miejscu._________________
*BJ - Babcia Janina
**BM - Babcia Magda
*** Chodzi o "event"